Słyszałaś kiedyś o roślinie zwanej moringa ? Zwanej też drzewem chrzanowym? Ta starożytna roślina posiada niezwykłe właściwości lecznicze. Według Indyjskiej medycyny ajurwedyjskiej leczy nawet do 300 różnych chorób. Przede wszystkim cukrzycę, anemię, choroby wątroby i serca, zaburzenia trawienia, wspomaga też leczenie ran i blizn.

Najnowsze badania także potwierdzają jej skuteczność. W całej Azji jest powszechnie używana, ale w Europe, nadal bardzo mało popularna. Poznałam ją podczas podróży na Bali, od tego czasu ma stałe miejsce u mnie w domu.

Czy warto wprowadzić ją do codziennego użytku ?
Zacznijmy od tego, że moringa jest doskonałym źródłem witamin i minerałów. Z powodzeniem może zastąpić popularne suplementy diety. Zarówno proszek jak i świeże liście dostarczą nam witamin A, C i E oraz minerałów takich jak selen, wapń i potas.

Moringa działa też jak energetyk. Idealnie sprawdzi się u osób z cukrzycą, ponieważ naturalnie nie zawiera cukru i nie podnosi  jego poziomu we krwi. Kwasy, które znajdują się w jej liściach, pomagają utrzymać cukier na odpowiednim poziomie, przez co dostarcza energii przez cały dzień.

Wspomaga pracę wątroby, ponieważ pomaga oczyścić organizm z toksyn. Moringa jest “naładowana” skoncentrowanymi polifenolami, które odciążają wątrobę. Ze względu na dużą zawartość antyoksydantów zapobiega chorobom nowotworowym. Pomaga zwalczać wolne rodniki w organizmie.

Doskonale sprawdzi się jako kosmetyki opóźniający starzenie się skóry. Olej oraz sok ze świeżych liści wygładza skórę i zmarszczki.Wspomaga regenerację skóry, przez co leczy też rany i blizny.

Jak najlepiej używać moringi ? W codziennej diecie najlepiej sprawdzi się jako proszek, po prostu dodaj jedną łyżkę do porannego smoothie lub jogurtu. Jeśli chcesz korzystać z niej jako kosmetyku, zdecyduj się na naturalny olej.