Coronavirus na Bali. Życie i kwarantanna na Bali 2020.

Materiał będzie aktualizowany i zmieniamy na bieżąco.

18.03.2020

Jak wyglada sytuacja na Bali?

Jest bardzo spokojnie, bardziej pusto niż zawsze.
Szkoły są zamknięte od wczoraj.
Lotnisko narazie działa.
Nie mamy domowej kwarantanny ( a szkoda). Rozsądnie jest ograniczyć wyjścia i kontakt z ludźmi. Ja wychodzę na jedzenie i nad ocean.

Trudniej tu również unikać podstawowych gestów jak podanie ręki czy piątka. Nadal jednak nie mamy żadnego zachorowania .

Przed hotelami i restauracjami stoją płyny do dezynfekcji rąk. Cześć imprez jest odłowionych. A wczoraj słyszałam, ze przed wejściem do popularnego Beach klubu mierzyli temperaturę.

Czuje się bezpieczna, ale trochę samotna

19.03.2020

Jestem świecie przekonana ze cały ten kryzys uzmysłowi nam jak ważni są przyjaciele i rodzina. Ze nie potrzebujemy tego wszystkiego. Skończy się konsumpcjonizm i pogoń za posiadaniem rzeczy.

Uwierzcie mi, jeśli w nocy budzi cię silne trzęsienie ziemi, nie cieszysz się ze obok ciebie leży zegarek za 100 tys zł. Cieszysz się, ze jesteś z przyjaciółka.

30.03.2020 

Do tej pory robiliśmy sobie żarty.

Nawet nie żarty z samego wirusa, bo stacja jest poważna i myjemy ręce 18393 razy dziennie. Ja myje też włosy przed podjęciem spać, bo przez cały dzień ich dotykam.
Ale żarty z tego ze Wy macie gorsza kwaratenne od nas.
W końcu siedzimy na tropikalnej wyspie, dobry obiad kosztuje tu 3 zł, mamy dom z basenem.

Ale mamy też gorzej. Wy macie informacje.
A my?

Rozmawiam wczoraj z Rosjanką. Jana nie chce wracać do Rosji, bo mieszka na Syberii, ale musi wrócić do Moskwy. A w Moskwie ? Dostanie 14 dni kwarantanny w SZPITALU? Wiec jeśli nie złapie wirusa, to złapie coś innego.

Rozmawiałam wczoraj z Australijczykiem. Gary robi zapasy, bo mieszka tu już 26 lat (nie całkiem podobno legalnie). Uważa, ze pewnego dnia obudzimy się z porcjami jedzenia pod drzwiami i całkowitym zakazem wychodzenia. Ale… miał tez 3 małżeństwa z czego każde trwało od 3 do 6 dni. Czy to godna zaufania osoba?

Codziennie słyszę, że jak coronavirus pierdolnie w Indonezji, to będzie gorzej niż gdziekolwiek indziej.

Jak narazie : uważam, że zachody słońca na Bali są lepsze niż jakiekolwiek inne.
A czarny piasek na płazy to totalna magia.

 

31.03.2020

Może wirus miał uświadomić większości z nas, to co powinniśmy wiedzieć od dawna. Nie potrzebujemy tak dużo. Tak dużo cywilizacji, rzeczy, ubrań, usług. Nie potrzebujemy takiego rozwoju technologicznego. Potrzebujemy drugiego człowieka, rodziny, kontaktu fizycznego. Ale również potrzebujemy edukacji, medycyny, opieki dla takich zawodów jak lekarze czy pielęgniarki.

W życiu na Bali najbardziej lubię to, że jest naturalne. Bez ściemy i przesady. Proste. Wywaliłam się na skuterze: kolega: mówi umyj ranę wodą i mydłem. Banalne. A teraz woda i mydło ratuje wszystkim życie. Żyjemy tu, w świecie prostych gestów, łatwego wyrażania emocji. Bez pierdolenia i gierek. Nie ma problemu, żeby powiedzieć komuś ze się go kocha. Nie ma też problemu z tym, żeby przestać kochać.

Wszystkie przebiega naturalnie. Ludzie nadal wierzą, że duchy przodków są obecni i zaangażowani w ich życie. Nie wejdą w nocy do dżungli. Wierzą, że gdy nie mogą zajść w ciąże przed stosunkiem powinni uda się do witani o pprisfc przodków aby aktywnie uczestniczyli w tym stosunku i wspierali w poczęciu dziecka. Domyślam się, ze większość z was nie chciałby aby babcia widziała co tak naprawdę robicie w łóżku. Ja bym nie chciała. Ale tutaj jest inaczej. Życie lokalnych jest naturalne, zgodne z fazami księżyca i zbiorami ryżu. Nam tez się to udziela. Jeżeli każde miejsce ma jakieś przeznaczenie: Bali jest całe o emocjach i połączeniach.

Jeśli jesteś tu smutna odczuwasz smutek bardziej. Jeśli jesteś szczęśliwa – dopiero wiesz co to szczęście. Z łatwością rozmawiasz z ludźmi, czujesz ich emocji. Każdy ma tu jakaś historie, której nie mógłby opowiedzieć w żadnym innym miejscu.

1-15.04.2020

Dni polegają na tym, żeby wyspać się, zjeść, napić i znów zasnąć. Zadaniem jest zdobycie najtańszego pożywienia na targu (takie challenge). Mieszkańcy północy i południa wsypy biją nas na głowę. Mają tańsze bazarki. Następnie zdobycie araku lu piwa w dobrej cenie. Ugotowanie jedzenia, wypicie alkoholu, medytacja i znów sen.

Wydaje nam się, że korona wirus na Bali nie uderza zbyt mocno. Czy to kwestia diety, czy Jamu (tradycyjnych lokalnych drinków budujących odporność), klimatu i pogody. Nie wiem, na razie w zakażonych jest około 80 osób, 2 zmarły. Wiec statystki mamy bardzo dobre.

Kolega był w szpitalu z powodu indonezyjskiej grypy. Mówi, że opieka na bardzo dobrym poziomie i że nie wie, czy w Polsce byłoby lepiej.

16.04.2020

Myślę, że nastąpiło totalne przewartościowanie na świecie. Osoba, która dobrze gotuje, umie włamać się na plaże, zna miejsca, gdzie nadal można obejrzeć zachody słonca jest bardziej wartościowym kompanem niż ktoś wykształony i zorganizowany.

Jeśli ktoś umiałby naprawić samochód, skuter, kaloryfer/ klimatyzacje czy lampę- to już skarb na wagę złota. Umiejętności zapewniające podstawowe i samodzielne przetrwanie to coś, czego teraz potrzebujemy. Na całym świecie.

Ja umiem gotować, nie robie dramatów bez powodu. Na tym kończy się moja przydatność społeczna. Nie jest tak źle?

Przed każdym sklepem mierzą nam temperaturę (jeszcze nie doszłam do 36,6, zazwyczaj mam koło 35,4) i dezynfekują ręce. Maseczki są teraz obowiązkowe. Mimo tego nadal mam poczucie, że żyje w pewnej normalności. Nie jest tak źle.

Wyprawy na trag są naprawdę ekscytujące. Sama ze sobą zakładam się o to, ile indonezyjskich / balijskich słówek i mini konwersacji uda mi się zrobić.

Police patroluje pecalag, czyli tradycja policja. Nawet raz włączyłam Netflix. Nadal mi się podoba.

Jaki dziś dzień tygodnia?

20.04.2020 poniedziałek!! 

Czuje się odrealniona, jakbym nie miała nic wspólnego z moja rodzina i przyjaciółmi. Ciężko mi nawet odebrać telefon. Jakie masz plany na dziś wróciłam z plaży, zjadłam pyszny obiad w otwartej restauracji, a potem pójdę na plaże na zachód słońca. i zamiast radości, po drugiej stronie telefonu słyszę wymowną ciszę. Ok, ja Was nie zrozumiem Was. Wy nie zrozumiecie mnie. Żyjemy w innych rzeczywistościach. Nie znaczy, że tutaj jest łatwo. Bo nie jest. Jestem tysiące kilometrów od domu, bez bliskich, pracy, pieniędzy i aparatu fotograficznego. Nie jest łatwo. Ale moje życie jest teraz inne, moje historie to przygody, zaginione, puste plaże, nielegalne zgromadzenia o zachodzie słońca. Przebite opony w skuterze. Chciałam Bali jak z lat 70, to proszę bardzo. Właśnie takie teraz mam.

Lokalna tradycyjna policja Pecalang robi dobrą robotę i w sumie wszyscy stosują się do zasad. Jest spokój i porządek. Mam też wrażenie, że większość Balijczyków jest trochę znudzona naszą obecnością na wyspie.

Myślę, że już nie będzie normalnie, że jesteśmy w trakcie jakiejś przemiany. To, co teraz się dzieje jest tylko odbiciem świata jaki znaliśmy. Boje się tego nowego porządku, ale jestem też pełna ekscytacji.

Dziś wstałam na wschód słońca. Chciałam pomedytować nad tematem niezależności w życiu. Zasnęłam podczas medytacji. Życzę Wam cudownego dnia.

4.06.2020 nie wiadomo jaki dziś dzień. 

Jukut unis– indonezyjska zupa z czerwonej i czarnej fasoli. Najłatwiej dostać ją na północy wyspy. Albo na Sulaesi. Na południu praktycznie niedostępna. Pytam się uroczej Ihinachi czy może zrobić wersje wege- bez mięsa.
 


Może. Ponieważ zupa jest ugotowana na warzywach i mogą dodać do niej mięso. Zaproponowałam jej arak. Znów zbiegła się grupa pracowników. Pijecie arka? Jak to możliwe. Bule, nie pija araku i nie jedzą jukut undis, bo jest za ostre. Gdyby nie sommelier Agung, który poczęstował nas tą zupą po degustacji wina – o tym jeszcze opowiem, nigdy bym nie wiedziała, że istnieje.

Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o życiu w zamknięciu, o północnym Sulawesi, i czy można z Dżakarty polecieć do Papui. Bo marzy mi się ten kraj, odkąd przeczytałam książkę Grzegorza Kapli Duchy we śnie, duchy na jawie. Ale oczywiście Ihinachi nie zna Grzegorza.




Wiesz, od zawsze powtarzałam, że chcę mieszkać na Bali. Ale tym razem los zadecydował za mnie. Nawet jeśli chwiałbym wrócić, nie mam już jak. Korona zmieniła wszytko w naszym życiu.




Czyli Twoja życzenia się spełniają. Podsumowała Ihinachi. Co jeszcze sobie życzyłaś?
 




Bez większego namysłu odpowiadam, że życzyłam sobie pokoju na świecie, żeby ludzie jedni mniej mięsa i kochali i szanowali się nawzajem. A czego ty byś sobie życzyła Ihinachi?

Nigdy nie otrzymałam piękniejszej odpowiedzi na takie pytanie.

Mam już wszystko. Mam 2 pięknych dzieci męża, który mnie kocha. Moja mama pracuje ze mną w restauracji. Jesteśmy zdrowi. Cala nasza rodzina jest zdrowa i szczęśliwa. Nie mogłabym prosić o nic więcej w życiu.




Właśnie dlatego życie na Bali, jest zupełnie inne, niż życie w każdym innym miejscu na świcie. Doceniając proste rzeczy stajmy się bardziej wrażliwi na piękno świata który nas otacza. Uczymy się dostrzegać te jasne przebłyski słońca i cieszyć się z nich.
 
Zobacz też ten artykuł, przyda się, gdy to wszystko się skończy: