Przez wszystkie lata udawało mi się unikać różnego rodzaju tropikalnych infekcji i chorób. Jadłam na ulicy w najbrudniejszych restauracjach, piłam lokalne alkohole z mieszkańcami wysp. Nie raz z jednego kubka. Nigdy specjalnie nie uważałam na komary czy inne insekty. Byłam też Sumbie, w Indonezji gdzie malaria jest na porządku dziennym. No i co się stało? Coś mnie w końcu ugryzło. Ujebało nawet bym napisała.

 

Robiłam zakupy na Jimbaran Fish market, to ogromny targ rybny, gdzie za nieduże pieniądze kupisz wszystkie ryby i owoce morza, jakie żyją w oceanie. Zakupy możesz zabrać do domu albo przynieść do okolicznych restauracji, gdzie za 20k IDR– ok. 5 zł kucharze przyrządza je w wybrany przez ciebie sposób.

Po zakupach rybacy poczęstowali nas arakiem. Oczywiście ze wspólnego kubka, głupio odmówić. Myślę, że korona omija rybaków, ponieważ ich praca jest ważna i pomaga nakarmić wielu ludzi.

Wracając z targu poczułam silne ugryzienie w łokieć, straciłam robaka / isekta, który mnie ugryzł i pojechaliśmy do domu. Już po drodze na skuterze zaczęłam czuć paraliż w ręku i nie mogłam poruszać łokciem. Gdy wróciliśmy do domu moja ręką wyglądała już jak wielka bulwa. O tak:

Całą noc nie mogłam spać, poruszać prawą połową ciała. Rano zadzwoniłam do ubezpieczalni (dziękuje, zrobiliście super robotę) Alex zniósł mnie do łazienki, bo nie mogłam sama chodzić.

Ból był tak silny, że zamiast na skuterze chciałam pojechać do szpitala samochodem. Pojechaliśmy skuterem w myśl że jedyny prawdziwy ból to złamane serce, a wszystkie inne można przetrzymać.

Szpitale na Bali są różne, od fanatycznych nowoczesnych, po polowe warunki- masz to, na co cię stać. Dlatego zawsze polecam mieć wykupione ubezpieczenie.

Ze względu na to, że miałam podwyższoną temperaturę zostałam oznaczona jako osoba podejrzana o covid. Nie mogłam wiec wejść do środka ani być w pokoju z klimatyzacją. Tak więc z temperaturą 39 posiedziałam sobie godzinę w temperaturze 36 : ) Lekarze nie mogli ocenić, co mnie ugryzło, zrobili mi badanie krwi, wskazujące na silną infekcję. Dali mnie leki antyalergiczne, przeciwzapalne i antybiotyk.

Tłumacze, że nigdy w życiu nie brałam antybiotyku, nie wiem jak moje ciało na to zareaguje; I że wolałabym nie brać.

No, nie koniecznie, brać.

 

Po konsultacji z 2 innymi lekarzami zdecydowałam się spróbować.

Rano obudziłam się tak. Śmiałam się, że wyglądam jakby zrobiła usta. Oczywiście, nie widziałam, że to silna reakcja alergiczna na leki- bo nigdy nie biorę leków. Na szczecie moja koleżanka obejrzała stories. Zadzwoniła, że mam natychmiast jechać do szpitala, Gdy dodałam, że nic nie jadałam od 2 dni, i nie mogę nawet wypić wody napisała tylko:

“szybko do szpitala, albo już Cię nie ma”

Kolejnym etapem alergii mogło być opuchnięcie przełyku, mogłam się udusić.

Alex zabrał mnie do szpitala, szybko dostałam zastrzyki antyalergiczne. Sprobować z innym antybiotykiem już nie chciałam. Zmieniliśmy na zastrzyki.

Tak więc codziennie wpadałam do szpitala na zastrzyki z antybiotykami i lekami przeciwbólowymi na bazie morfiny. Niezwykle relaksujące przeżycie, czułam się szczeliwa. Z całego serca polecam morfinę, jeśli możecie o nią poprosić, działa lepiej niż wino.

*żart kochani, żart.  

Zastrzyki nie pomagały i lekarze zaczęli zalecać mi operację pod narkoza, żeby wyczyścić ranę i usunąć zainfekowane tkanki. Dla mnie operacja to zawsze ostateczność. Ale nie dawali mi wyboru. Zaczęłam szukać głębiej. Opisałam całą historię na fb, tak trochę dlatego, żeby pokazać, że na Bali nie zawsze jest tak pięknie, i nie zawsze, fale, ocean i wino o zachodzie słońca. 

Napisała do mnie Christina. Poznałyśmy się podczas współpracy w jej hotelach w Amed (tu poczytasz o

Co warto zrobić w Amed, Wschód Bali.

) a tu są linki do hoteli:
The Griya
Santai

 

-Cześć, mogę Ci jakoś pomóc? Opisałam jej sytuację, napisała, żebym wpadła do niej do Canggu na zabieg z użyciem szmaragdów. Że nie muszę płacić, tylko przyjechać i spróbować. Christina pracuje ze szmaragdami od lat, pomogły jej wygrać walkę z rakiem piersi. Używając ich, pomaga swojej rodzinie i przyjaciołom.

 

With pain, there is a solution. You need to let go, and not focus to much. If you let go, it will go also. – niesamowicie mądra uwaga. Wszytko, do czego przykładamy uwagę i skupiamy energie rośnie. Wszytko, co odpuszczamy znika z naszego życia.

 

Christina położyła mnie w pokoju, dookoła rany na łokciu nałożyła olejek eteryczny, na wybrane punkty na ciele ulżyła małe zielone szmaragdy. Włączyła relaksującą muzykę i zostawiła mnie na 45 minut. Gdy się obudzałam, moja twarz wyglądała inaczej. Była jasna, świetlista, zdrowa. Skóra dookoła ugryzienia przestała być czerwona, a opuchlizna delikatnie zeszła.

 

Od tego dnia przestałam brać leki przeciwbólowe. Nigdy nie skończyłam terapii antybiotykowej. Nigdy nie poszłam na operacje. Jeszcze tego samego dnia, rana zaczęła się oczyszczać, wypłyną z niej zakażony płyn. Po 2 dniach został tylko mały strupek. Nie ma podsumowania, to po prostu najbardziej magiczna historia, jaka może przydarzyć się na Bali. Światem rządzą zupełne inne siły niż nam się wydaje: )) Lekcja na dziś, to odpuścić, nie skupiać się na złym i bolesnym, ale odwrócić głowę i spojrzeć na to, co dobrego czeka nas na świecie.

Chcesz wiedzieć więcej o szmaragdach? Zobacz tutaj:
www.heartchosenemeralds.com

 

Więcej magii? Poczytaj też:

Galungan i Kuningan na Bali